Fini wciśnięta jest pomiędzy potężny masyw Troodos, wąską szosą wije się po opadających na dno doliny zboczach, na chwilę przystaje na zacienionym placu, gdzie w szesnastowiecznym domu znajduje się muzeum Pilavakio i dalej sunie aż na skraj, gdzie ortodoksyjny kościół czeka spokojnie na swoich wiernych. Fini przez wiele stuleci słynęła z produkcji olbrzymich glinianych naczyń – pitharia, wykorzystywanych do przechowywania oliwy, zboża i wina.

Gigantyczne naczynia z Fini ciągle znaleźć można w różnych zakątkach wyspy, choć teraz służą już raczej jako oryginalne dekoracje ogrodów. Produkcji potężnej ceramiki zaniechano tu na początku lat siedemdziesiątych minionego stulecia, głównie ze względu na olbrzymie nakłady pracy i czasu potrzebne do ręcznego formowania pitharia, lokalnych garncarzy zastąpiły w tej roli ośrodki masowej produkcji naczyń glinianych, jednak wieś nadal słynie z ręcznie robionej, szalenie finezyjnej ceramiki dekoracyjnej, potocznie określanej mianem Phini pottery. Ślady inspiracji odpowiedzialnych za charakter stylu Phini można już znaleźć w najstarszej historii Cypru. Typowe dla lokalnych twórców motywy kaskadowo opadających na siebie detali inspirowanych światem ludzi, zwierząt i roślin można odnaleźć już w pracach ceramików z szóstego wieku poprzedniej ery, którzy krawędzie swoich amfor zdobili figurkami przedstawiającymi sceny z życia wsi. Ale to dopiero w Nikozji. W Fini, w tym małym centrum, naprzeciwko muzeum, znajduje się mała kawiarenka, tu na plastikowym krześle, w cieniu winorośli siedzi Theofani Pilavaki, syn garncarzy, z zawodu projektant mody, fundator muzeum. Theofani po dwudziestu sześciu latach projektowania ubrań w Londynie, wrócił do swojej rodzinnej wsi, i tak już zostało. Ma swoje rytuały, poranna kawa, spacer, goście. Na drzwiach muzeum wisi drewniana tabliczka z niestarannie zapisanym numerem jego komórki. Dzwonimy. Po krótkiej wymianie uprzejmości zaprasza nas na dwunastą. Oczywiście spotykamy się wcześniej, w tej małej kawiarni. Nie trudno nas rozpoznać, Theofani wie kim jesteśmy jeszcze zanim spotkają się nasze spojrzenia. Dopijamy więc wspólnie kawę i czekamy aż do dwunastej.

Jego dom podobnie jak inne tradycyjne cypryjskie domy zbudowany jest wokół wewnętrznego podwórza, ono jest najważniejsze, stąd przechodzi się do innych izb i zakamarków. Pomału cofamy się w czasie, są tu wyschnięte grudy szamotu, wielki piec, rzędy naczyń  w kolorze czerwonej gliny, Theofani pokazuje nam posłanie, w którym przyszedł na świat, dokładnie przykryte folią, glinianą saunę, w której jego matka powracała do sił po porodzie, ubrania babci, kosze wiklinowe, drobne naczynia, unosi się tu zapach wsi jakiej już nie ma, poznajemy rodzinne tradycje i towarzyszącą garncarzom filozofię życia, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Długo by można mnożyć wszelkie szczegóły. Na centralnym placu w gigantycznym piecu stoi największe z kiedykolwiek powstałych i jednocześnie ostatnie ręcznie ulepione naczynie pitharia. Theofani po powrocie z Londynu postanowił ulepić je jako trybut dla swojej przeszłości, wpisując się jednocześnie do księgi rekordów Guinnessa. Przed wyjściem oglądamy jeszcze mały flakonik w stylu Phini, ulepiony kiedyś przez babkę, jego podobizna zdobiła cypryjską dziesięciocentówkę, zanim Cypryjczycy przyjęli euro. Ale wszystko przemija, mówi Pilavaki, dlatego ważne jest pamiętanie. I ważna jest miłość, ważniejsza od pieniędzy. Jesteśmy trochę zaskoczeni tymi dużymi słowami, ale trudno się przecież nie zgodzić, przecież my też chcemy tak żyć.

Spacerujemy jeszcze trochę po Fini, zaglądamy do ogrodów, przystawiamy nosy do szyb nieczynnych jeszcze pracowni. Jest wcześnie, życie zacznie się znów po południu. My ruszamy dalej a Fini zalane słońcem kołysze się spokojnie swoim rytmem. Jeśli i Wy kiedyś zawędrujecie na Cypr, porzućcie na chwilę nadmorskie kurorty i zapuście się w głąb lądu, gdzie na półkach skalnych z suchej czerwonej ziemi sterczą drobne krzewy obsypane fioletowymi kiściami winogron a malownicze wioski żyją leniwie, pulsując tempem wyznaczanym przez pory posiłków i picia kawy.

Pin It on Pinterest